piątek, 16 czerwca 2017

W co gram #89 - The Dream Machine (Chapters 4-6)

Cześć!

   Dawno nie było postu z serii "W co gram", co? :-) A no nie było, ale dzisiaj za to będzie :-)
I to będzie gra doskonała, na której ostatni epizod (czyli nr 6) czekałam bardzo bardzo długo. W maju się doczekałam i...nie mam kiedy go skończyć :-(

źródło foto
The Dream Machine, o którym dziś mowa, to przygodowa gra point and click. Wyróżnia się niezwykłą stylistyką. Wszystko, co tu zobaczycie to prawdziwe, fotografowane przedmioty i scenerie, zrobione z gliny, kartonu, drewna itp.
O pierwszych trzech epizodach, które zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, pisałam Wam już tutaj.
Wiecie już więc, że nasz bohater, Victor Neff, świeżo upieczony mąż i za chwilę ojciec, wprowadza się z małżonką Alicią do nowego mieszkania. Tam okazuje się, że są oni podglądani przez kamery, a wkrótce nasz protagonista odkrywa w piwnicy przedziwną maszynę, służącą do wchodzenia ludziom w sny. Nie będę tego wszystkiego jeszcze raz pisała, odsyłam Was do recenzji pierwszych 3 epizodów - klik.

źródło foto
Muszę zaznaczyć, że każdy chapter, mimo ogólnej spójności, ma zupełnie inny klimat. Twórcy wykorzystali fakt, że osoby, którym przyjdzie nam grzebać w snach są zupełnie różne, mają inne doświadczenia, lęki i zainteresowania. Dzięki temu przygoda nigdy nie staje się nudna.
Każdy ze snów jest mniej lub bardziej surrealistyczny, niepokojący. Niektóre odnoszą się do przeszłości, niektóre do baśni, a inne wręcz do przyszłości.

Epizod 4 przenosi nas w niezbyt przyjemne wspomnienia starszej pani mieszkającej w naszym bloku. Poprzez przemieszczanie zdjęć na pustej ścianie, sami tworzymy ścieżki jakimi możemy potem podążyć. We śnie dowiemy się o tym, jakie życie prowadziła za młodu nasza sąsiadka. Poznamy jej tragedię, zobaczymy duchy jej bliskich. Ostrzegam, ten chapter mimo że wydał mi się najkrótszy, zrobił na mnie największe wrażenie. Jest naprawdę wzruszający...

źródło foto
źródło foto
Kolejny chapter przeniesie nas w dwa sny - dwójki sąsiadów z górnego piętra. Tu mocno widać kontrast - wioska z brutalnie okaleczonymi mieszkańcami w jednym, futurystyczne i minimalistyczne pomieszczenia w drugim. Te sny są jednak sprytnie połączone, ale nie zdradzę Wam dokładnie jak :-)

źródło foto
źródło foto
źródło foto
Po zakończeniu 5-tej części gry okazuje się, że nie zajrzeliśmy do wszystkich snów jak nam się dotąd wydawało. Została nam ostatnia macka maszyny snów, a sen ten to projektowany jest w główce naszego nienarodzonego dziecka...
I ten chapter, który ukazał się w maju tego roku, jest najbardziej psychodeliczny. Znajdziemy tu ogrom nawiązań do poprzednich pięciu części, ale również całe mnóstwo nowych miejsc i postaci. Ale przede wszystkim ostatni chapter zmusza Victora do stawienia czoła samemu sobie.

źródło foto
źródło foto
źródło foto
Jeszcze nie udało mi się ukończyć gry. Wspominałam Wam już w pierwszym poście o The Dream Machine, że poziom zagadek logicznych jest tu dość wysoki. Dodatkowym utrudnieniem okazało się, że twórcy postawili na kilka różnych zakończeń. Kiedy utknęłam w jakimś miejscu i próbowałam odnaleźć w necie rozwiązanie, okazało się że gracz którego gameplay oglądałam już wcześniej zrobił coś inaczej, co poprowadziło jego rozgrywkę inaczej niż moją... No cóż, na pewno nie zamierzam się poddać :-)

Z całokształtu jestem bardzo zadowolona. Śmiało mogę powiedzieć, że gra mnie wręcz zachwyciła zarówno specyficzną oprawą jak wciągającą historią czy przekazem. Cieszę się, że malutkie studio (grę tworzyła zaledwie dwójka zdolnych ludzi) nie potknęło się gdzieś w trakcie, nie zniechęciło, potraktowało to bardzo poważnie. Mogę polecić The Dream Machine każdemu fanowi klasycznych gier przygodowych :-)

   Na koniec nie piosenka na dziś, tylko utwór na dziś. Będzie to utwór kończący 4-ty chapter gry :-)




   Życzę wszystkim udanego weekendu i do zobaczenia :-)
croak :-*

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza