czwartek, 3 grudnia 2015

Dzika Ostoja - pocałunek lisa i jelenia

Cześć!

   Niedawno żaliłam się Wam, że nie dane mi było zobaczyć lisa. No więc, postanowiłam trochę pomóc szczęściu i sama wyjść mu na spotkanie, a umożliwiła mi to fundacja Dzika Ostoja.
   Z góry przeproszę Was za kiepską jakość niektórych zdjęć. Do klatek raczej nie powinno się podchodzić, aby ograniczyć do minimum kontakt ze zwierzętami, więc większość z nich robiona była na sporym zoomie. Dobrze, że mam chociaż odpowiedni aparat...


   Na jej terenie znajdują się nie tylko lisy, ale i jenoty (!), jelenie, wiewiórki, ptactwo, dosłownie wszystkie dzikie zwierzęta potrzebujące pomocy. Osobniki, które tu trafiają, to często ofiary wypadków, którym nikt nie daje nadziei na normalne życie, czy nawet przeżycie doznanych urazów. Dzięki pracy Fundacji, zwierzęta te otrzymują odpowiednią opiekę, przechodzą rehabilitację i mogą potem w pełni sprawne powrócić na wolność. Ogromny szacunek należy się tym ludziom, którzy poświęcają całe życie na niesienie pomocy tym, którym nikt nie chce (bądź uważa, że nie może) pomóc.

   Lisy, które znajdują się na terenie fundacji, to oczywiście jak widzicie osobniki o charakterystycznym dla przemysłu futrzarskiego umaszczeniu. Nie mogę sobie wyobrazić tego, że ktoś mógłby ich pozbawić życia tylko po to, aby zedrzeć z nich futro.



   W kojcu siedziały dwa liski. Na początku dość nieufne (pewnie zanim trafiły do fundacji nic dobrego im się nie przytrafiło z rąk człowieka), jednak po chwili jeden zauważył mnie, zdobył się na odwagę i podszedł do ogrodzenia wybadać co się święci :-) No i odkryłam jak ciężko jest sfotografować lisa. Jest to zwierzę tak naładowane energią, że ułamek sekundy nie spocznie w bezruchu :-)

nioch nioch :-)
   A to pustułka. Udało się zrobić tylko kilka zdjęć, z których wybrałam jedno. Więcej nie robiłam, ponieważ nie chciałam narażać ptaków na stres. Pamiętajmy, że są to dzikie zwierzęta. Im mniej kontaktu z człowiekiem, tym lepiej.

czego tu?!
   Te dziki to najsłodsze stworzenia ever! Chociaż jeden nie był w nastroju do zawierania nowych znajomości i próbował pokazać swoją siłę poprzez gwałtowne "skoki" na ogrodzenie. Drugi natomiast bardzo domagał się uwagi i również nie pozwolił sobie zrobić udanego zdjęcia, bo cały czas szalał i wystawiał nosek przez ogrodzenie swojego kojca. W zasadzie wystawiała, bo to dziewczynki :-)

Jeszcze cię nie znam...
poznaję...
No przecież tu jestem! :-)
   Obok w kojcu dochodziły do siebie 2 sarny, które zostały tu przywiezione po potrąceniu przez samochód. Nie chciałam ich niepokoić aparatem. I tak mają sporo stresu, wiele wycierpiały.
I tu chciałabym zaapelować do Was wszystkich: kiedy widzicie gdzieś żywe stworzenie, które uległo jakiemuś wypadkowi, na Boga zareagujcie. Nie zostawiajcie go na pewną śmierć, która być może nie przyjdzie szybko i będzie okupiona wielkim cierpieniem i bólem tego zwierzęcia. Można przecież powiadomić odpowiednie służby...

   Na terenie fundacji schronienie znajdzie każdy, czy to gęś, czy kaczka, czy łabędź, czy bocian. Wszystkie stworzenia wymagające opieki, chore, kontuzjowane. Boćki na noc zaganiane są do zadaszonego pomieszczenia.







O ile się nie mylę, ten łabędź już wczoraj wrócił na łono natury. Spędził na terenie Dzikiej Ostoi 2 tygodnie, miał kontuzjowaną łapę i założone szwy. Kiedy wyzdrowiał, wypuszczono go na wolność :-)
   A to kolejny mieszkaniec fundacji. Na początku troszkę na mnie fuczał, ale po chwili już pozwolił mi na robienie zdjęć :-) Skutecznie przeszkadzał mi w fotografowaniu dwóch maluchów, znajdujących się z nim w zagrodzie. Przesłodki :-)





Naprawdę musisz już iść? :-(
   Na dziś to tyle. Do fundacji zamierzam wybrać się jeszcze nie raz, bo nie poznałam jeszcze wszystkich rezydentów. A tymczasowo mieszka tam bielik, sokoły, jeże i wiele innych. Odwiedziny zaplanowane mam na weekend, więc pewnie w przyszłym tygodniu pokażę Wam jak było :-)

   Zachęcam Was również do niesienia pomocy. Takie fundacje jak Dzika Ostoja nie dostają nic od państwa. Utrzymują się tylko z darowizn. Pomoc jak ą niosą ci ludzie i zaangażowanie zasługują na medal, ale niestety pochwałami ani medalem nie nakarmi się tylu zwierząt. Również Wy możecie pomóc. Form takiej pomocy jest wiele: darowizny, 1% z podatku, czy nawet dostarczenie od czasu do czasu żywności dla zwierzaków. Bardzo gorąco zachęcam Was do pomagania.

   Piosenka na dziś... Earth song - Michael Jackson :-)


   Życzę udanego czwartku :-)
croak :-*

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza