czwartek, 18 sierpnia 2016

Projekt 366: dni 217-230

Cześć!

   Dziś znów zaległy projekt 366. I chyba tak właśnie będę robić, że post z projektem będzie się pojawiał co 2 tygodnie, nie co tydzień.

Dzień 217


Znów spacer nad wodę. Tym razem skupiłam się na mewach, wyjątkowo nie na tych, które akurat nade mną przelatywały, a na tych, które odpoczywały na dachu jakiejś łodzi. I chyba przyłapałam jedną na jakiejś wymyślnej gimnastyce :-)

Dzień 218


Usłyszałam szelest liści. Myślałam, że uda mi się tam zobaczyć jakiegoś ptaka, a tu taka niespodzianka :-) Nie martwcie się, to było bardzo niskie drzewko.

Dzień 219


Nie jestem pewna, czy widziałam jarzębinę od jakichś 25 lat. Kiedy byłam dzieckiem, wydawało mi się że tych drzew jest całe mnóstwo, że są dosłownie wszędzie. Nie wiem co się z nimi stało, ale nie oglądam już tych pięknych owoców od dawien dawna. Jako dziecko robiłam sobie z nich korale (chyba jak wszystkie dzieci w latach 80-tych). Ale wiecie co jest najlepsze? To drzewo rośnie...pod moim blokiem, a ja zobaczyłam je dopiero teraz :-D

Dzień 220


Nie muszę wcale jechać specjalnie do ogrodu, żeby znaleźć jakieś piękne kwiaty. Sąsiadki dbają, aby pod blokiem też było kolorowo. Jestem oczarowana tymi drobnymi, różowymi dzwoneczkami :-)

Dzień 221


Kiedy byłam mała miałam na ich punkcie fioła. W tamtych czasach bardzo modne było zasuszanie tych kwiatów i zdobienie mieszkań wazonami, wypełnionymi tą oto rośliną. Teraz kojarzą mi się z jesienią, z dyniami. Może przez te cudowne, słoneczne barwy, które jesienią właśnie walczą z niekończącą się szarością nieba?

Dzień 222


Od kilku dni znów miałam nocki w pracy. Ma to swoje plusy. Jednym z nich są takie oto widoki. To właśnie po nocnych zmianach oglądałam najpiękniejsze wschody słońca. Tego dnia, zanim słońce pojawiło się na niebie, na różowym tle wyczekiwał go obudzony już gołąb. Piękna scena!

Dzień 223


Babeczki z...marchewki. Wiem, że to brzmi dla niektórych strasznie, ale nawet sobie nie wyobrażacie jakie były słodziutkie i pyszne :-) Tak pyszne, że nawet KN kilka zjadł.

Dzień 224


Zakochałam się w tym zdjęciu. W tej scenie, w tych kolorach, w tej głębi ostrości. Wszystko tu zagrało mi idealnie.

Dzień 225


Kolejny dzień i znów mewy. Nic nie poradzę na to, że je uwielbiam, a pod domem mam ich zawsze mnóstwo :-) Tym razem próbowały wykradać jedzenie wysypane kotom, które na dole kradły już gołębie.

Dzień 226


O taka piękna (tylko fragment, ale i tak piękna) tęcza pojawiła się tuż za moimi oknami :-) Nie wiem skąd się tam wzięła, bo przecież nie padało :-D

Dzień 227


Narodziny zła. To, co widzicie na zdjęciu nie jest obrazem spod mikroskopu. To zdjęcie beczki z wodą, która stoi w moim ogrodzie i najwyraźniej stała się przedszkolem dla małych komarów. Tak, z tego właśnie powstaną te wstrętne, upierdliwe, gryzące owady.

Dzień 228


Tak, zdecydowanie bańki mydlane to to, co dziewczynki lubią najbardziej :-)

Dzień 229


Jedna z mieszkanek pobliskiego drzewa, w poszukiwaniu śniadania. Przepiękne upierzenie mają te ptaki...

Dzień 230


Dawno nie było tu pająka, który nie byłby uchwycony przez makro konwerter. Modelem stał się przez przypadek - chciałam zbliżyć się do roślin i nagle zauważyłam go na swojej drodze. Ależ bym się zdziwiła, gdybym zamiast tego zobaczyła go na swojej nogawce... Myślę że to byłby koniec świata. Co prawda chętnie robię im zdjęcia, ale żeby miały po mnie chodzić? Brrrrr!

   Piosenka na dziś: Madonna - Frozen


   Na dziś to wszystko, życzę udanego czwartku :-)
croak :-*

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza